Witaj na BGZ Wrestling Polska: Newsy - Wyniki - Recenzje - Dyskusje - Media - WWE - Raw - SmackDown - NXT - WrestleMania!

Zarejestruj się teraz, by mieć dostęp do pełnych możliwości forum!

Po zalogowaniu będziesz mógł/mogła przeglądać linki, kody oraz zdjęcia dodawane do postów, dodawać własne wpisy, otrzymywać punkty reputacji za dodane treści, wysyłać prywatne wiadomości do innych użytkowników, korzystać z czatu i dostosowywać swój profil do własnych potrzeb!

 

Rejestracji można dokonać również za pomocą jedynie dwóch kliknięć dzięki Facebook i Google+

Brem

VIP
  • Zawartość

    1972
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0 Neutralna

O Brem

  • Ranga
    Wrestling Legend
  • Urodziny 28.01.1989

Personal Information

  • Imię
    Michał
  • Wrestler
    Angle, Punk, HHH, Storm
  • Federacja
    2
  • W temacie od roku
    1
  1. Zapraszam na: http://parttimewrestling.blogspot.com/2017/06/extreme-rules-2017-przewidywania.html https://www.facebook.com/MBLWrestling/ EXTREME RULES 04.06.2017 Royal Farms Arena, Baltimore, Maryland Theme song: "Hellfire" by Barns Courtney Mix Tag Team Match: Sasha Banks & Rich Swann vs. Alicia Fox & Noam Dar Odsunięcie Sashy od Bailey i ogólnie od pasa generalnie jest bardzo dobrym posunięciem. Czekanie na jej heelturn i zdradę przyjaciółki zrobiło się już tak monotonne, że mało kogo by to obeszło. Moment żeby zrobić to z bum i z jakąś sensowną historią był przed WM, gdy Sasha wkręciła się do walki o pas. W sumie jakby nie patrzeć fakt, że ten heelturn się nie wydarzył ani przed WM, ani na WM, ani po WM ani w ogóle się nie wydarzył, można klasyfikować jako całkiem spore zaskoczenie ze strony WWE. Więc dobrze, że Sasha dostała całkowicie odrębny program, dobrze, że nie była to kontynuacja programu z Jax, źle natomiast, że nie mam pojęcia jak ten program się rozpoczął a to znaczy, że wziął się znikąd. Kojarzę, że Alicia miała jakieś przepychanki z Brooks i z Emmą, potem Emma się kontuzjowała a Fox nagle i to chyba nawet czysto pokonała Sashę i mamy walkę na ppv. To jest minus ale ogólnie patrząc na to szerzej uważam, że wcale ta walka nie jest głupim ruchem ze strony WWE. Sasha fajnie żeby się pokazywała a jak już padło, powinna odsapnąć od pasa i Bailey. Poza Jax nie ma żadnej sensownej, wolnej rywalki a to już by był bardzo odgrzewany kotlet. Skoro już robić walkę kobiet z dupy i o nic to zrobienie z tego mixu jest jakimś urozmaiceniem. Co też istotne, cruiserzy mają szansę się pokazać na ppv mimo, że od 3 miesięcy dywizja kręci się wokół dwóch zawodników. No i plus za wsadzenie tu wbrew przewidywaniom Swann'a a nie Alexandra bo to by było żenujące odgrzebanie czwartorzędnego, nikogo nie obchodzącego programu love story zakończonego parę miesięcy temu. A nie wątpię, że WWE rozważało taką opcję. Ogólnie walka mnie nie interesuje nic a nic i nie wiem czemu się tak rozpisałem. Wygrają face'owie bo tylko tak to się może zakończyć a i nie ma sensu tego przeciągać. No chyba, że WWE ma pomysł wypromować Fox na pretendentkę, tudzież Dar'a. MBL typuje: Sasha Bank & Rich Swann - 85% Alicia Fox & Naom Dar - 15% Crusierweight Championship Submission Match: Neville vs. Austin Aries Na początku ten konflikt zapowiadał się naprawdę dobrze, jeden z najbardziej zmarnowanych potencjałów ostatnich miesięcy. Aries potrafi zbudować walkę, jest świetny na mikrofonie, pamiętam go jeszcze z czasów jak oglądałem TNA gdy wakatował pas wagi lekkiej by iść wyżej i walczyć o główne złoto. Zdobył je i był to chyba ostatni dobry czas TNA. A i Neville w roli heela się naprawdę wyrobił. Niestety całe story jest zdecydowanie za długie i przede wszystkim kompletnie nijakie. Nie dzieje się tu zupełnie nic poza regularnymi starciami tagów na tygodniówkach ze zmieniającymi się partnerami i tak już 3 miesiące. Próbowali nadać temu jakikolwiek kierunek sprawiając pozory, że TJP może odegrać jakąś większą rolę, może jakiś triple threat, no ale nie udało się. Pewny jest fakt, że to musi się zakończyć i to musi się zakończyć na Extreme Rules. Aries zdecydowanie powinien to wygrać, po trzecim nieudanym podejściu przestałby znaczyć cokolwiek. No i cała dywizja została sprowadzona do takiego poziomu, że nie ma w niej absolutnie żadnego wiarygodnego pretendenta dla Nevilla. Ewentualnie wspomniany TJP i powtórka programu mentor vs uczeń. Sam Neville natomiast, który zrobił wielki postęp i sprawdził się jako champion w 100%, po utracie pasa uważam, że mógłby wyjść z dywizji lotników i bardzo chętnie bym go zobaczył np w starciu z Ambrosem o IC. Zasługuje na to a Aries jest jedyną opcją na utrzymanie jakiegokolwiek poziomu dywizji. Na koniec tylko wspomnę, że poza niewykorzystanym potencjałem stworzenia fajnego story, same walki obu panów to jeszcze większy zawód. A fakt, że walka o pas cruiserweight została submission matchem, pozostawię bez komentarza. Nieporozumienie. MBL typuje: Austin Aries - 75% Neville - 25% Raw Womens Championship Kendo Stick on the Pole Match: Alexa Bliss vs. Bayley Rewanż za druzgoczącą, szybką porażkę Bayley w swoim rodzinnym mieście na Payback raczej będzie formalnością. Alexa jest świetną mistrzynią, o niebo lepszą od nudnej poprzedniczki i nie widzę żadnego powodu dla, którego miałaby pas tracić. Oczywiście swoje przyjmie, Bayley musi pokazać, że potrafi być extreme i pokaże ale finalnie pas zostanie u "bogini WWE". Nie tylko wynik jest tu raczej dość oczywisty a i przebieg nasuwa się sam. Bayley weźmie rewanż za wszystkie oszczerstwa i obrazy, obije Alexe a w momencie pinu pojawi się nie kto inny jak Nia Jax. WWE w dość nieudolny sposób próbuje zrobić z tego zaskoczenie, całkowicie usuwając Jax z TV na parę tygodni bezpośrednio po segmencie, w którym umawia się ona z Alexą, że pomoże jej zakończyć sprawę z Bayley za późniejszego titleshota. Tak też się stanie i mimo, że wręcz gardzę Jax i uważam jej obecność, za jedno z najbardziej żenujących posunięć WWE w historii to bardzo chętnie ten program zobaczę. Głównie ze względu właśnie na tą pogardę do Jax, połączoną z dużą sympatią do Bliss co przełoży się na spore emocje podczas tego marnego starcia. A Bayley może powrócić do programu z Sashą, do którego w sumie wcale już nie potrzebują pasa. Nie wybiegajmy jednak w przyszłość bo to nie o tym. Bayley powinna to przegrać, Alexa zasługuje by to wygrać i tak właśnie się stanie. MBL typuje: Alexa Bliss - 98% Bayley - 2% Intercontinental Championship: Dean Ambrose vs. The Miz (Ambrose może stracić pas przez DQ) Strasznie idiotyczna stypulacja, nie za bardzo rozumiem, po co stwarzać coś takiego, kłóci się to z moją logiką. Nie rozumiem dlaczego Miz dostał stypulacje jakiej chciał, która go całkowicie faworyzuje. Ja wiem, że wrestling nie jest prawdziwy ale mimo to jeżeli coś jest sprzeczne z zasadami logiki bardzo mi to przeszkadza. Jeżeli Miz miał problem z DQ to w końcu mamy do czynienia z galą Extreme Rules, zrobienie walki bez DQ nie stanowi żadnego problemu. Ta stypulacja przeszkadzała mi jak Punk walczył z Rockiem w 2013 na Elimination Chamber i przeszkadza mi teraz, Co do faworyta ciężko stwierdzić. Z jednej strony Dean jest mistrzem już długo, prawie pół roku no i dochodzi kwestia stypulacji. Z drugiej Miz jest nudny i nie będzie ciekawszy z pasem, był poprzednim mistrzem a przerzucanie pasa w te i z powrotem jakoś wielce ciekawe nie jest no i jest tylu o wiele ciekawszych pretendentów dla Ambrose'a. Stypulacja jest głupia ale też daje Deanowi szanse na wykorzystanie gimnicku i kreatywne zwycięstwo na co liczę. MBL typuje: Dean Ambrose - 65% The Miz - 35% Raw Tag Team Championship Steel Cage Match: The Hardy Boys vs. Sheamus & Cesaro Heel turn Sheamus'a i Cesaro był świetnym posunięciem. Są odświeżeni i o wiele ciekawsi jako Ci źli. Widać, że Sheamus czuje się dużo lepiej po ciemnej stronie a dla Cesaro nie ma to większego znaczenia, on błyszczy w ringu. Hardasi za tą są nijacy jako team, rozdzielenie ich i posłanie w osobne strony byłoby bardzo dobrym posunięciem i to właśnie powinno się wydarzyć. Zaznaczam posłanie ich w osobne strony a nie zestawienie przeciwko sobie. To już widzieliśmy parokrotnie w WWE , w TNA również, nikomu nie potrzebna powtórka i są za krótko po powrocie, żeby robić z tego coś dużego. Powinni się po prostu rozejść, niech któryś wygra jakiegoś contendera i po problemie. Mimo, że to powtórzony remach to czekam na tą walkę, mają fajną stypulacje, zobaczymy Swanton Bomb z klatki, może być brutalnie, będzie fajnie. Zwycięstwo dla heel'i, remach na kolejnym ppv albo nawet na raw żeby nie przeciągać, braciaki w swoje strony, powrót gimmnicku broken, nowi pretendenci (dobrze, że Truth i Goldust się rozpadli bo by było niebezpiecznie) i wszyscy będą zadowoleni. MBL typuje: Sheamus & Cesaro - 70% The Hardy Boyz - 30% #1 contender Extreme Rules Fatal 5 Way Match: Bray Wyatt vs. Seth Rollins vs. Roman Reigns vs. Finn Balor vs. Samoa Joe No i main event całkowicie godny bycia main eventem. Wszyscy czołowi zawodnicy raw w jednym ringu, bez żadnych zasad, walczący o zaszczyt zostania zjedzonym przez bestie. Tak naprawdę może wydarzyć się wszystko. Brock jest jedynym prawdziwym, pożądanym i solidnym tweenerem w WWE. Może równie dobrze maltretować face'a a tydzień później dostawać cheer feudując z heelem. Ma świetnie wypromowany gimmcnik bestii walczącej dla pieniędzy nie ważne z kim. Więc nie dyskwalifikowałbym tutaj nikogo ze względu na stronę mocy. Na wstępie odrzucę Romana bo to jeszcze nie ten czas, nie ta skala ppv. Bez wątpienia zobaczymy starcie tej dwójki prędzej czy później, ich historia przez cash-in Seth'a nigdy nie została zakończona i ten moment nadejdzie, może Summerslam, ewentualnie Survivor Series, najpóźniej WM. Co wcale nie oznacza, że Brock musi trzymać pas do WM, historia jest na tyle mocna, że wyjdzie równie dobrze bez pasa na szali. Joe nie jest jeszcze gotowy na Lesnara. Od debiutu nie zaliczył ani jednego liczącego się zwycięstwa. Najpierw się plątał jako bodyguard Tripla i w sumie też Owensa broniąc ich przed Sethem, z którym później przegrał i to na chwilę obecną koniec jego historii w WWE. Teoretycznie mógłby być czarnym koniem ale po co mu kolejna porażka na koncie, niech lepiej rozpocznie jakiś sensowny program i go wygra a na ME przyjdzie czas. Np widziałbym go jako następnego IC Championa. Bray Wyatt... Najbardziej skrzywdzony zawodnik ostatnich miesięcy. Świetnie zapowiadający się run został urwany zanim się rozkręcił bo Randy był obrażony (po czym stracił pas przy pierwszej obronie na rzecz jobbera), Bray zasługiwałby na rekompensatę ale nie sądzę, żeby WWE mu ją dało. Ogólnie mam wrażenie, że mają go w dupie. Jednak nie skreślam go całkowicie, również może być czarnym koniem i to z większymi szansami niż Joe. A jego konfrontację z Heymanem obejrzałbym z wielką radością. No i zostało nam dwóch faworytów. Rollins zaliczył bardzo duże zwycięstwo na WM i w sumie od tego czasu nie za bardzo wie co ze sobą zrobić. I to właśnie on jest moim faworytem nr 1. Obstawiam rewanż z Triple H'em na SammerSlam a do tego czasu zasługuje na miano #1 contendera. Nie wykluczone nawet, że Hunter powróci właśnie na kolejnym ppv mając jakiś wpływ na porażkę Rollinsa. Balor natomiast w sumie wcale nie potrzebuje bardzo tego zwycięstwa. W każdym momencie może przypomnieć, że nigdy pasa nie stracił i wymusić rewanż. A do tego czasu też przydałby mu się jakiś konkretny program bo od powrotu nie zrobił nic konkretnego. Ciężko jednoznacznie przewidzieć wynik tego starcia, pewne natomiast jest jedno. Zwycięzca i tak polegnie w starcie z mistrzem universu, Brockiem Lesnarem. MBL typuje: Seth Rollins - 40% Finn Balor - 30% Bray Wyatt - 15% Samoa Joe - 10% Roman Reigns - 5%
  2. Jesteśmy już dwa tygodnie po pierwszym w historii WWE Superstar Shake-up czyli po prostu tradycyjnego drafcie pod nową nazwą. Co do samej formy nie wiem czemu WWE na siłę stara się zmienić sposób funkcjonujący w przeszłości. Przy pierwszym podziale w zeszłym roku było to zrobione bez jakichkolwiek emocji na zasadzie wyboru do drużyn na szkolnym boisku. Jednak teraz nawet tego wyboru nie było, transfery po prostu się pojawiły, decyzje zapadły poza anteną, zawodnicy już wiedzieli gdzie przynależą i po prostu pojawili się nas o tym poinformować. Bardzo duże pójście na łatwiznę dodatkowo odbierające nam zabawę i emocje, szkoda, na pewno dało się to zrobić lepiej. Dodatkowo wydaje mi się że trochę się pośpieszyli w efekcie czego ucierpiały niektóre programy, które nie miały szansy zostać zakończone w ogóle, ich zakończenie jest strasznie wymuszone lub pojawiają się takie perełki jak rewanż Orton vs Wyatt bez pasa na szali. Jednak skupmy się może na meritum czyli kto zmienił barwy i co z tego wynikło. Wbrew wszystkim oczekiwaniom na swoich miejscach pozostali Ci którzy mieli być głównym bum draftowym czyli AJ Styles i Roman Reigns. Barw nie zmienili również John Cena ani Seth Rollins a co za tym idzie osobiście odniosłem wrażenie, że tego bum po prostu nie było. Największym wydarzeniem było chyba zamiana miejsc pasów Intercontinental i Unitet States wraz z ich właścicielami. Na pewno z tej dwójki bardziej skorzysta na tym Kevin Owens, który bez wątpienia na SD bardzo szybko zacznie grać pierwsze skrzypce a na jego program z AJ'em już czekam z niecierpliwością. Natomiast Dean Ambrose raczej więcej straci niż zyska, na miejsce przy głównym pasie raczej bardzo wątpliwe żeby się załapał ale ten draft otwiera nam inne bardzo ciekawe drzwi. Obecnie mamy w jednym rosterzę całą trójkę Shield, plus wszyscy są facami. Co prawda to trochę odgrzewany kotlet ale nie zdziwię się jak niedługo w karcie ppv, może nawet Summerslam pojawi się Shield vs. Triple H, Samoa Joe, ???. Do niebieskiego brandu powędrował Sami Zayn, który również niewątpliwie na tym fakcie skorzysta a w najgorszym razie nic nie straci, dalej pozostając wiecznym underdogiem, na którym się można wypromować. W najkorzystniejszym scenariuszu dostaniemy reaktywację jego konfliktu z Owens'e, może nawet o pas WWE. No i przynajmniej szefowie go nie będą gnębić. W zamian na RAW został przeniesiony największy poszkodowany ostatnich miesięcy Bray Wyatt. Nie tylko zupełnie bez sensu został pozbawiony pasa WWE na WM, jego 5 minut zakończyło się po 2 minutach, wielki potencjał jego run'u został wyrzucony do śmieci bo Randy był obrażony, dodatkowo został przeniesiony na RAW gdzie przez długi czas nie ma co liczyć na ME skoro pas jest u Lesnara a nawet gdyby nie był byłoby to średnio prawdopodobne i najlepsze co może mu się przytrafić to IC a najbardziej prawdopodobne co mu się w najbliższym czasie przytrafi to podłożenie się Balorowi. Przynajmniej program może będzie interesujący. Raw zyskało Wyatt'a ale niestety Wyatt nie zyskał na tym nic. Szkoda go. Kobiety wymieniły się byłymi mistrzyniami Alexa Bliss za Charlotte plus dla generowania sztucznego ruchu przenieśli James na Raw i Tamine na SD, co do której nawet nie mam pewności gdzie wcześniej przynależała bo jej po prostu nie było. Niemniej tutaj ruch jak najbardziej prawidłowy. Alexa będzie powiewem świeżości na Raw gdzie było już bardzo monotonnie natomiast Charlotte wstrząśnie SD. Szkoda tylko, że nie ma tam dla niej za wielkiej konkurencji. Po tym jak połknie Naomi pojawi się ostatnio ukrywana Becky, przez dłuższy czas będziemy mieli program ex bff po czym mam nadzieje, że pojawi się Asuka. Innej konkurencji dla królowej tam niestety nie ma. Natomiast dywizja TT jak zwykle została zapomniana. Jedynym istotnym elementem jest przeniesienie na SD New Day co było dość oczywiste. Już od paru miesięcy nie mieli oni nic do roboty na Raw a teraz jeszcze dostaliśmy tam debiut Revival i powrót Hardych. Na SD z kolei jak tylko Kofi wyleczy kontuzję automatycznie znajdą się na szczycie z tym, że niestety jak w przypadku Charlotte nie będzie tam dla nich konkurencji i analogicznie będzie trzeba czekać na jakiś debiut z NXT. Poza tym wymienili się tylko takimi gwiazdami jak Shining Stars za Rhyno i Slater. Z jednej strony można by powiedzieć, że ostatnim wartym wspomnienia transferem jest Miz ale w sumie z nim nic nowego się raczej nie wydarzy natomiast po ostatnim SD nie można być pewnym co stanie się z poprzerzucanymi lowcarderami. Kto wie czy niedługo nie zobaczymy starcia o pas Lesnar vs. Apollo Crews albo Kalisto. Jeżeli wydaje się Wam to abstrakcyjne to przypominam, że pretendentem do WWE Championship został Jinder Mahal. Który jak na chwilę obecną jest największym wygranym tegorocznego Superstar Shake-up. Podsumowując wydaje mi się, że z całego shake-up na plusie wyszlo SD. Zyskali Charlotte, New Day i Owensa czyli niekwestionowanie divę nr 1 całego WWE, jeden z filarów dywizji TT i solidnego zawodnika do ME. Do tego jeszcze w pakiecie wpadł im Zayn, którego mogą wykorzystać na różne sposoby. Natomiast oddali Bliss, z której już wszystko wycisnęli, Dean'a, który może i był mistrzem WWE ale obecnie się nawet nie załapał do głównej karty WM, Wyatt'a, którego upokorzyli i zniszczyli jego pozycję no i Miza, który... jest już po prostu nudny. Żadne z wymienionej 4, może poza Bliss w swojej dywizji nie odegra żadnej kluczowej roli na Raw czyli zupełnie odwrotnie niż nowe nabytki niebieskiego brandu. http://parttimewrestling.blogspot.com/2017/04/superstar-shake-up-kto-zyska-kto-straci.html
  3. Helloooooo, I'm baaaaack!!! A przynajmniej w part timie jak przystało na legende z dawnych czasów ;P Po prawie rocznej przerwie od wrestlingu zatęskniłem, odpaliłem sobie jakieś RAW, jakieś SD, PPV i regularność wróciła. A przynajmniej na tyle na ile mi życie prywatne i zawodowe pozwala. A to nie wiele więc mimo chęci mogę się angażować w żadną regularność czy odpowiedzialność więc wymyśliłem sobie bloga. Jest to luźny projekt, który pisze przede wszystkim dla samego siebie, dla oderwania się, skupienia myśli na czymś co lubię, relaksu. Nie przewiduje w nim żadnej regularności poza przewidywaniami ppv. Niby piszę dla siebie ale wiadomo jednak, że gdyby jakiś czytelnik się znalazł i motywacja byłaby większa. Dlatego też licząc na zawsze niezawodne BGZ za zgodą władź w tym temacie będę umieszczał informację o najnowszych felietonach. Zapraszam do śledzenia bloga oraz likowania jego FB http://parttimewrestling.blogspot.com FACEBOOK Jako, że Road to WrestleMania prawie dobiega końca najświeższy artykuł dotyczy porównania jak z tym gorącym okresem poradziły sobie poszczególne brandy. Czy lepiej wypadło RAW czy może zostało przyćmione przez SD. Zapraszam do lektury Road to WrestleMania: RAW vs. SmackDown!
  4. 1. Triple H © 2. Shane McMahon 3. Sasha Banks 4. Dean Ambrose 5. The New Day 6. AJ Styles vs. Chris Jericho 7. Kevin Owens © 8. Braun Strowman 9. The Dudley Boyz 10. The Total Divas 11. Ryback
  5. Dziwią mnie pozytywne komentarze tego raw. Po tej gali mogę stwierdzić, że od kąd regularnie oglądam wrestling jest to najgorsze i najgłupiej prowadzone RtW jakie kiedykolwiek widziałem. Jak napisał przedmówca, fajnie, że wymyślili sobie jakieś specjalne live eventy puszczane na network tylko z każdym kolejnym bardziej przypomina on ppv niż live event. I z każdym kolejnym poświęcają więcej czasu na ich podbudowe. No ale niestety tym razem kompletnie ich poniosło bo robią to kosztem WM. Mamy trzy tygodnie do najważniejszej gali roku a 2 z 3 głównych programów od dwóch tygodni są zawieszone. Romek nie pojawia się wcale. Pod koniec raw jak Triple znowu składaj Amrose'a byłem pewien że Romek o sobie przypomni i przyleci na pomoc ale nie, ważniejsze było podbudować Roadblock i dać Deanowi moment triumfu. Z kolei sam Dean gdyby nam w promach nie przypominał, że na WM w sumie to walczy z Lesnarem to już byśmy mogli o tym zapomnieć. Kurde przecież w tym nie ma żadnej logiki. Bo co oczywiście czysto teoretycznie by się stało gdyby Ambrose zgarnął pas? Na WM dostajemy rewanż z Triplem i olewamy Romka? Czy olewamy rewanż i podbudowujemy ME w 2 tygodnie? Może triple threat? A co wtedy z Lesnarem? Zostaje bez walki? Może fatal four? Oczywiście nie ma co gdybać bo pewne jest, że to się nie stanie więc po jaką cholere poświęcamy 2 tygodnie RtW, wybitnie osłabionej RtW na podbudowe liveeventu gdzie wszystkie wyniki są oczywiste? Ja rozumiem, że Romek złamał nos ale czy to go wyklucza z tv? Może jakieś promo? Żenada... Swoją drogą pomijając fakt, że dzieje się to w totalnie nie odpowiednim momencie program między Triplem a Ambrosem jest całkiem spoko, dużo lepiej się to ogląda niż konfrontacje Romka z mistrzem. Gdyby np Triple obronił pas na WM i ten program z Deanem dostalibyśmy później to by było na wielki plus. No ale mamy jeszcze 3ci główny program, o którym nie zapomnieli bo akurat żaden z uczestników nie nadaje się do walki na liveevent network. Program, który miał byc ratunkiem tej WM. I owszem sam pomysł świetny, mógł to być ratunek, mogło zadziałać ale niestety przez dwa tygodnie zdołali już kompletnie pogrzebać te nadzieje. Segment nijaki, Vince znowu beznadziejny (no dobra żeby nie było że wszystko źle, wejściówka po gongu fajnie wyszła). Mam wrażenie, że Vince sobie tworzy w głowie jakiś punk który chce wykonać i całą otoczke ma gdzieś, w zeszłym tygodniu pomyślał sobie 'powiem, że Shane nie jest już moim synem! Że jest son of the bitch! O kurde, ale to będzie... Oleje PG! Ale będę hardcorowy!", w tym za to " Rozbije ten obrazek! To będzie mocne! Będę go trzymał w ręku przez 5 minut i nikt się nie domyśli że go na koniec rozbije! Ale ich zrobie!"... Mam naprawdę wielką nadzieje że to ostatni program z jego udziałem... I kurcze... Ok fajnie, że puszczali te filmiki z przeszłości Shane'a, założe się, że wśród młodych widzów znaleźliby się tacy co nie wiedzieli że Vince ma jakiegoś syna. I nic w tym dziwnego czy złego, 7 lat to szmat czasu. Więc spoko, że dostajemy 'przedstawienie postaci' ale fuck... Ten motyw z ochroną a potem ten denny segment ze Stephani...? Czy oni naprawde próbują nas na siłe zmusić to pomyślenia, że Shane to ktoś kto może pokonać Taker'a? Po historycznych juz walkach z Michealsem czy Triplem oni chcą nas przekonać, że Shane O'Mac może pokonać Takera? Damn...! (czy Wy też czytając słowo damn słyszycie Simmonsa?) Bo z drugiej strony jak promować jakąkolwiek gale gdy połowa góry karty pojawia się sporadycznie. I to mnie najbardziej wkurza, czy nie mogę przez ten jeden pieprzony miesiąc w roku zadbać o to by taki Lesnar czy Taker pojawiali się regularnie? Wtedy możnaby było coś zbudować. Wtedy nawet mogłoby z tego wyjść coś dobrego, karta nie wygląda tak bardzo źle. Ale po co... Niech Taker i Shane spotkają się raz, Vincu ogarnie całą podbudowe sam, świetnie mu idzie. Ok ale są też plusy. Mega mnie ucieszył heelturn Jericho, po pierwsze zdecydowanie wolę go jako heel'a, po drugie faktycznie to story ma potencjał by je ciągnąć i dla odmiany jest prowadzone sensownie, po trzecie po tym co już pokazali obstawiać można że na WM dostaniemy petarde. A jeżeli ta walka dostałaby jakąś sensowną stawkę i utrzymają poziom podbudowy (a o to przy heelowym Jericho jestem spokojny) to mamy showsteeler. Dalej mamy powrót Zayne'a, też plus ogólnie aczkolwiek zrobili to strasznie randomowo i obawiam się że tu potencjału nie wykorzystają i wyjdzie słabo. Albo jeszcze wrzucą w to Nevilla, Miza i 10 innych i wtedy mamy spoko walkę ale znów bez historii, bez emocji. Ale może z drugiej strony za wcześnie dla Samiego na solówkę na WM. Wieloosobówka to bezpieczniejsza opcja z punktu widzenia WWE a solowy feud Owens Zayn równie dobrze możemy dostać po WM. Zgadzam się z Rybackiem, przy obecnym przeżedzeniu rosteru, spokojnie mogliby go podbudować i wrzucić do MEów. Ja go lubie i uważam że by się nadawał bo i już w przeszłości się sprawdzał. I jego walka z Kalisto może być ciekawszym punktem WM. Za każdym razem siadam z zamiarem napisania paru zdań, żeby nie było za długo... Kiedyś mi może wyjdzie...
  6. W kwestii ewentualnej porażki Taker'a, uważam, że przed końcem kariery zdecydownie powinien on ją ponieść raz jeszcze. Po to by ktoś na tym mega skorzystał, wypromował się. Jasne że nie będzie już to tak samo mocny akcent jakbi mógłby być gdyby streak nie został przerwany ale wciąż pokonanie Taker'a to mega kop w górę. Więc absolutnie nie powinien tego dogonać Shane McMahon a ktoś perspektywiczny kto obecnie sprawdza się w mid cardzie i mógłby w przyszłości być jednym z topowych zaowdników. Co do Waszej dysusji odnoszącej tą porażkę do pozycji Lesnar'a. Z jednej strony jasne, jest on jedynym który pokonał Taker'a ale z drugiej strony po pierwsze nie jest już to tak na czasie jak było, Heyman nie powtarza już tego na każdym raw jak to miał w zwyczaju przez pierwsze 1,5 roku więc nie miałoby to już tak bezpośredniego wpływu. A po drugie i ważniejsze Lesnar przerwał streak i tego nikt mu nigdy nie odbierze. No ale dobra, kwestii potencjału jaki leży w pokonaniu Taker'a to jedna sprawa a ja chciałbym teraz przeszkoczyć na kolejną jakby nie patrzeć powiązaną... ... Czyli potencjał leżący w pokonaniu a konkretniej przypięciu Lesnara. Lesnarowi zdarzały się porażki od czasu przerwania streaku. Konkretnie 4. Stracił pas gdy Rollins przypiął Romka, odpłynął z Takerem w Hells Gate machając mu fakiem przed twarzą po oberwaniu w przyrodzenie, Royal Rumble i teraz FL gdy Romek przypiął Deana. Tak więc wciąż można go uznać za nieznieszczalnego. Ostatnią czystą, zwykłę porażkę zaliczył na WM 29 z Triplem. No i umówmy się, że jak wcześniej Lesnar miał pozycje bestii siejącej strach tak po przerwaniu streaku ewoluował niczym pokemom o jakieś 50lvl. I szczerze powiedziawszy nie jestem pewien czy ten kto teraz pokona Lesnara nie zyska więcej niż ten który pokona Takera. No i w tym momencie przejdziemy do konkretów czyli Brock Lesnar vs Dean Ambrose. Jakby nie patrzeć od powrotu w 2012 Lesnar jeszcze nie przeciwnika o tak słabej pozycji. Feudował z Jasiem, Triplem, Punkiem, Romkiem, trochę z Rollinsem i Takerem. Chyba nikogo nie pominąłem. I teraz dostajemy na WM Ambrose'a. Ambrose którego pozycja wacha się gdzieś między midcardem a ME, który może trzymać pas IC a miesiąc później walczyć z Lesnarem i Romkiem o ME WM, który zawsze na spokojnie może zostać pretendentem do głównego złota jeśli mamy taką potrzebę i w tym samym momencie przegrywać walki o IC. Który wpasowuje się we wcześniej podany profil kogoś kogo zwycięstwo z Takerem miałoby sens. I tak samo zwycięstwo z Lesnarem. Przeanalizujmy co wyniknie z każdego rezultatu: 1. Dean pokonuje Lesnara- jako, że jest to Street Fight, Dean przypina Lesnara czyli zgarania wcześniej opisane laury. W tym momencie automatycznie skaczy do ME na stałe. Zakładając, że Roman będzie miał po WM pas mamy feud na najbliższe pół roku a w praktyce konflikt do którego będzie się wracać dziesiątki razy przez najbliższe kilkanaście lat niczym Orton vs Cena. W końcu Dean dokonał czegoś co Romkowi się nigdy nie udało, pokonał bestie. Już widzę ten segment gdy Dean wytyka ten fakt Romkowi. Najlepiej jakby jeszcze utrzymać w tym samego Lesnara. Roman chcąc udowodnić, że też może to zrobić stawia na szali pas przeciwko Brockowi. Dean może nawet w tą walkę interweniować przechodząc turn. Lub odwrotnie, Lesnar chce rewanżu z Ambrosem i Roman interweniuję przechodząc turn. Generalnie zwyciestwo Abrosea daje nam nowego mocnego MEera na długie długie lata. A co się dzieje z samym Lesnarem. Trochę oczywiście traci ale ten moment musi kiedyś nastapić a że zwycięstwo Deana bynajmniej nie byłoby dominujące, raczej w stylu karalucha którego można zgniatać i zgniatać a on i tak wstanie, walnie Ci w jaja i zgarnie pin jak będziesz zajety czymś innym, ta ujma nie byłaby tak ogromna jak wygląda na pierwszy rzut oka. 2. Lesnar pokonuje Abrose'a... No... Hmm... Nic się nie wydarza... Totalnie nic. Zapominamy o walce tydzień później. Może pozostaje delikatny niesmak że Lesnarowi tak obniżyli poprzeczkę.
  7. Po zeszłym tygodniu miałem co do tego raw duże oczekiwania ale no cóż... Niestety nie wygląda to za dobrze. I nie zapowiada się że będzie wyglądać. Co do najbardziej wyczekiwanej kwestii gali czyli reakcji Takera i ogólnie kontynuacji story mam jedno spostrzeżenie. To story zostanie spieprzone przez Vince'a. Przykro to pisać ale zdecydowanie powinien on już osbie odpuścić pojawianie się w ringu bo po prostu rujnuje show. Nie potrafi już sprzedać emocji, jest strasznie sztuczny, nawet w zeszłym tygodniu gdy zapowiedział tą walke co jakby nie patrzeć było shockerem zrobił to bez specjalnego wow, skopał to. I ten segment teraz... Nijaki i co gorsza bez ładu i składu. I w ogóle co on odwalił po wyjściu Takera? Wyglądało jakby się zgubił w połowie zdania. Jak to leciało? 'W głębi mego serca Shane będzie moim synem ale po WM nie będzie moim synem tylko w głębi serca sk**wysynem" (w sumie napisane po polsku wygląda składniej niż to zdanie które wydukał Vince). I na koniec mina jakby się zastanawiał co właśnie powiedział. Taker też nie porwał, jedno zdanie z którego w sumie nic nie wynika i robi z niego marionetkę. To story jest w stanie uratować albo Cena albo ograniczenie do minimum postaci Vince'a i regularne pojawianie się Shane'a i Takera razem. Z dodatkiem Stephani bo w sumie jej segment był jednym z jasniejszych momentów raw. Więc odpowiadając na zeszłotygodniowe główne pytanie 'jak WWE to spieprzy?'- 'Vince poradzi sobie sam'. Nie ujmując nic jego zasługom, naprawde czas udać się na w pełni zasłużony odpoczynek i zając się korzystaniem z ciężko zarobionych milionów. Co do reszty gali. Jak najlepiej podbudować 2 główne story na miesiąc przed WM? Dać wolne po jednym zawodniku z każdego z nich a pozostałych dwóch zestawić przeciw sobie i jeszcze budować między nimi odrębny wątek. Bo bronienie pasa na 2-3 tygodnie przed WM ma wielki sens. Bo Dean potrzebuje przeogromnej promocji żeby jakkolwiek wyglądać w ringu z Lesnarem więc najlepiej niech jobbnie Hunterowi na LiveEvencie. Rozumiem że Roman złamał nos, ale to już mogli po prostu w tym tyg ograniczyć się do segemntów Huntera, Deanowi dać coś dominująco wygrać plus jakiś segment z Heymanem I nawet mógł oberwać od Triple na koniec jako kumpel Romana (again) i to by wystarczyło. No ale co ja tam wiem... Tu chyba wychodzi słynne ego Huntera, tak słabo, ostatni run i strata pasa bez ani jednej obrony nie? Ciekawe do czego dąży to całe Y2AJ, nie obraziłbym się gdyby za tydzień podczas walki o pasy Jericho przeszedł mocny heelturn bo w sumie całkiem gładko przyjął porażkę na FL. Ale to oznacza, że nie zobaczymy na WM AJ vs Owens ale bez obaw! Szykuje się coś o wiele lepszego! Big Show vs Owens! Brawo WWE! Ktoś wyżej wspomniej o triple threat o IC Owens AJ Jericho i na pewno byłoby to świetne starcie jak i mogłoby byc dobre story ale jakoś nie wiem co by się miało wydażyć by wplątać Owensa między YJAJJAY. Wciąż cicho liczę na Zayna ale z drugiej strony czy puszczą żółtodzioba z bomby na WM? Szykujmy się na Owens vs Big Show. #1 contender pań i najbardziej sztuczny double pin jaki w życiu widziałem. Poza tym w kwestii Pań strasznie mnie irytuje że Charlotte cały czas łazi z tatą, c'mon bądzmy dorośli no i szykuje się debiut ringowy Lany, ciekawostka. Słabo, słabo, słabo w tym tygodniu ale chyba z reguły po bardzo dobrym raw musi być słabo.
  8. Oczywiście przy założeniu, że Shane w ogóle chce wrócić na dłużej. Co wcale nie jest pewne skoro od lat z powodzeniem żyje z dala od WWE. Połowa czołowych gwiazd jest kontuzjowana. WM zapowiadała się najsłabszą WM od lat, ME oczywisty, słabo odbierany, na dodatek publika wolałaby zwycięstwa heela, Taker bez konkretnego przeciwnika, Lesnar bez konkretnego przeciwnika, Rock nie ma czasu, żadnego wielkiego powrotu na choryzoncie, musieli coś wymyślić. I jak dla mnie bardzo prawdopodobne jest, że po prostu Vince i Stephani ubłagali Shane'a żeby wrócił na 1-2 miesiące ratować WM. I nie powiem, pomysł świetny ale zakładanie że młody McMahon przejmie władzę i zadomowi się w WWE na dłużej mocno przesadzone. Jak dla mnie to jest założenie WWE od początku. Ok ta walka byłaby czymś hmm totalnie nieprzewidywalnym ale kurcze za dużo tu się nie klei. Po pierwsze mamy UNDERTAKER'A vs gościa który nigdy nie był wrestlerem a w ringu nie stał od lat. Gdyby wrócił jako heel, ok można wymyślać mnóstwo teorii jak pokona Takera ale wraca jako meeega face więc nie ma tu mowy o nieczystym zwycięstwie, zwłaszcza, że walka odbywa się w klatce. A sorki ale nie wyobrażam sobie żeby podłożyli czysto Taker'a, Shanowi, nie ma takiej opcji, ok możemy stawiać, że pójdą w hmm 'sprytne' zwycięstwo, nie nieczyste ale i nie czyste chociaż to i tak jest naciągane. Z drugiej strony mamy samego Taker'a. Nie wiem za bardzo jak chcą storylinowo to rozwiązać bo niby z jakiej paki Taker nagle miałby walczyć w imieniu Vince i Stephani czyli reprezentować totalnie heelową stronę. Chyba on sam też ma tu coś do powiedzenia. Zarówno storylinowo jak i w realu. Moim zdaniem jest wręcz oczywiste, że to story jest stworzone bo nie wiemy co z Jasiem. Jeżeli okaże się że John się wykuruje, momentalnie wystawiamy go jako reprezentanta Shane'a. W banalny sposób, albo jak napisał Carlos atak i kontuzjowanie młodego McMahona. Albo co byłoby dużo lepsze dla story Taker się po prostu nie zgadza na walke z amatorem i to jeszcze w imieniu Vince'a. Na co Shane któremu zależy na walce proponuje reprezentanta. Jeżeli nie Jaś to faktycznie Sting też nie jest tu złym rozwiązaniem ale wtedy mamy oczywisty wynik. Raczej innych kandydatów nie widzę (dobra w obliczu newsów ostatnich tygodni jeszcze gdzieś z tyłu głowy pałęta się jedna osoba ale nawet nie jest to warte wyjęcia poza nawias bo nie realne (a szkoda bo to by było dopiero wooooow mimo że powtórka)) chociaż to tylko z mojego punktu widzenia, wcale się nie zdziwie jak WWE to zwali ściągajac jakiegoś emeryta typu Golderg albo wystawiając byle kogo. A jeżeli już nie będzie opcji zastępstwa, nikt się nie wykuruje na czas i dojdzie do tej walki to Shane ją po prostu przegra. A jeżeli jednak okaże się że chce faktycznie wrócić na stałe to: I jest to jedyna opcja zwycięstwa Shane'a jaką widzę. Z tym że nie nazwałbym jej opcją 'b', raczej planem 'b' a właściwie coś w okolicach planu 'g' bo żeby ten scenariusz się spełnił musiałby się najpierw spełnić szereg warunków: - Jasiu się nie wykuruje - Sting się nie wykuruje - nie zaproponują Punkowi biliona $$$ - powstrzymają się przed skopaniem całego story poprzez wystawienie innego emeryta - powstrzymają się przed skopaniem całego story poprzez wystawienie Kane'a, Rybacka czy innego midcardera - Shane ma wygrać czyli - Shane ma wrócić na stałe czyli - Vince i Stephani idą w cień (co jest powiązane z około dwuletnim feudem rodzeństwa) Tak czy siak uważam sprowadzenie Shane za genialny ruch i na prawdę udało im się w ostatnim momencie uratować WM. A przynajmniej RtW bo jeszcze nie wiemy jak to się skończy.
  9. Mimo dobrze podbudowanego i nie najgorzej rozpisanego ME zdecydowanie nie udało się WWE osiągnąć celu, FL było niepotrzebnym przystankiem na drodzę do WM. Typowa gala którą się zapomina 5 minut po zakończeniu. Kobiety jako opener, ciekawa innowacja, robią wszystko pod Sashe ale czy to wypali? Pierwsza divas rewolucja bardzo szybko się znudziło a Charlotte którą wszyscy się zachwycali w NXT okazała się totalnie przereklamowana. Sasha co prawda nawet w tej walce pokazała, że jest w stanie wygenerować emocje, od momentu jak się w kooońcu zmieniła z Becky walka bardzo zyskała co jak na walkę z dupy i o pietruszke już jest wyczynem. Jednak co już się okazało na przykładzie Paige, jedna osoba dywizji nie pociągnie. Skończy się strasznie długim feudem Sasha vs Paiga ala AJ vs Paige, raz jedna będzie heelem druga facem, potem się zamienią, pas będzie przechodził z rąk do rąk, aż dojdą do momentu kiedy już nic nie będą w stanie zrobić żeby nie zanudzać bo po prostu będzie za długo i dywizja wróci jak zawsze do punktu wyjścia. Co do walki, jak na babki miała całkiem sporo ciekawych spotów ale i strasznie dużo bochy. Ostatnie 3-4 minuty czyli od wejścia Sashy jak nabardziej ok. Jak na divy. IC, no nie zła walka ale zero emocji, wynik oczywisty, nie ma co pisać. Teraz tylko kwestia czy Owens dostanie AJ czy Zaina na WM, innych opcji nie przyjmuje. Dalej mamy rodzinke vs nie wiadomo na jakiej podstawie złączoną drużyne midcarderów. Spodziewałem się totalnej zamuły, nie było tak źle. W kwestii ringowej całkiem się postarali, zwłaszcza Ryback zrobił kawał dobrej roboty. No ale zakończenia nie rozumiem. Po co to zwycięstwo im? Po co uwalają Wyattów co do których mają plany? Ma to jakiś cel czy tak po prostu o. Może jeżeli zrezygnowali z opcji Wyatt vs Lesnar o czym później wpadli na genialny pomysł Ryback vs Strowman? Bo w sumie nie widzę żadnego innego wytłumaczenia porażki rodzinki jak i wyjątkowo mocno rozpisanego Sheffielda. Naprawde niiiigdy nie przewijam ppv ale przy walce o pas div po prostu nie mogłem zrobić nic innego... Walka tak z dupy, tak bez sensu, totalnie sztucznie napompowana, kurde nawet promo zrobili... Żenada. Przewinąłem do samej końcówki gdzie hmm... Charlotte była zamknięta w subie z 3 minuty albo i w 3 różnych w sumie po czym nagle Brie rzuciła się w liny, uderzyła w głowe i odklepała po 2 sekundach. Zapytałbym WTF ale w sumie mam to gdzieś. AJ vs Jericho III czyli coś na co czekałem. I się nie zawiodłem. Panowie zbudowali napięcie, bardzo solidne podsumowanie bardzo solidnego minifeudu. W pewnych momentach miałem wrażenie że tam jest jakieś prawdziwe napięcie między nimi ale może to kwestia świetnego sellingu Jericho. Walka dobra i definitywne zwycięstwo AJ'a po subie w sumie na plus. Ale i tak skończy max z pasem IC. Przypomnijmy że Jericho swego czasu wtopił z Fandango i to na WM. Edge & Christian show... W sumie lipa, nic ciekawego, nic specjalnego, niestety ale New Day mimo że świetni powoli zaczynają się nudzić. No i co tam robiła liga jobberów? Nie no serio, skąd nagle konflikt na linii New Day vs LoN? Nie rozumiem... Nie ważne. Dobra i teraz coś czego nie jestem w stanie zrozumieć. Dlaczego przed ME dostaliśmy walkę Axel vs Truth? Jakby ta walka odbyła się na raw byłyby podstawy do narzekania że takie coś to ewentualnie na SD mogli puścić. Ale oni puścili przed ME ppv. Hmmm ok jak wyszedł Truth stwierdziłem że zrobili to tylko po to (co i tak byłoby durne) żeby nastąpił jakiś przełom na linii Truth Goldust i że się połączą. Ale nawet nie to, wręcz przeciwnie. Więc dlaczego? No i ME na który czekałem i dla którego przetrwałem tą galę. I tu pierwszy zonk, przy wejściówce Lesnara zwróciłem uwagę że zostało 20 min do końca. W tym jeszcze zapowiedzi, jakaś celebracja na końcu. Więc ME będzie trwał 15min? Bo trzeba było było puszczać segment E&C no i przede wszystkim trzeba było puszczać to coś z truthem? Serio jakby pomineli tą walkę jobberów ME miałby odpowiednią ilość czasu. No ale do samej walki. Nie było źle ale czegoś zabrakło. Za przewidywalnie, za nijako. Wiadomo było że połączą siły przeciwko Lesnarowi, fajny motyw ze stołami. Bardzo podobał mi się moment po pierwszym stole jak panowie zajęli się sobą na parę minut a potem Ambrose pokazał Romkowi że bestia wstaje i znowu poszli go rzucić na stół po czym znowu zajęli się sobą. No i plus że nie było Wyattów. To by było zbyt sztampowe i zbyt oczywiste, fajnie że sobie darowali. No ale ogólnie spodziewałem się większej kontrowersji, za nijako, koncówka też jakoś tak nagle. No ogólnie źle nie było ale dobrze też nie. I mam nadzieje że zmienili plany dla Lesnara bo dużo chętniej zobacze jego walke z Amborsem niż Wyattem. Tu przynajmnij by była jakaś historia a nie kolejny z dupy feud rodzinki na zasadzie 'a teraz przyczepimy się do Ciebie'. Pomysł może brzmi fajnie ale Lesnar ostatnio był spinowany w walce z Triplem na WM 29. W tym pinie tkwi wielki potencjał i nie mogliby tak tego zmarnować. Można nawet powiedzieć że jest to pewnego rodzaju spuścizna po streaku. Może tym razem dadzą się komuś na tym pożądnie wypromować. I oby to nie był Romek. Chociaż pewnie będzie gdy dostaniemy Roman vs Lesnar na SS o ile Romek będzie miał pas wtedy.
  10. WWE chciało, przynajmniej według newsów zrobić ppv, które nie będzie tylko niepotrzebnym przystankiem na drodzę do WM, który trzerba odhaczyć a będzie czymś na tej drodze istotnym. I teraz można sobie zadać pytanie czy im się to udało. Nie mieli łatwego zadania, od RR wszyscy doskonale wiedzą jak będzie wyglądał ME WM. I biorąc to pod uwagę ja osobiście uważam, że zrobili kawał dobrej roboty przy podbudowie Fast Lane. Oczywiście trzeba też postawić bardzo wyraźną granice między ME tego ppv a resztą karty. Zacznijmy może od plusów czyli od ME. Wynik jest oczywisty, przedstawiony przez FIZA wyżej i generalnie raczej będzie to dokładnie własnie tak wyglądać ale WWE włożyło naprawdę dużo pracy żeby nie było to takie jednowymiarowe. Zastosowali bardzo ciekawy manewr i szczerze powiem, że jestem bardzo ciekawy co z tego wyniknie dalej. A mianowice calutką podbudowe od momentu ogłoszenie triple threat oparli na Ambrosie. Lesnar standardowo pojawił się dwa czy trzy razy na jeden segment ale taka jego rola, do tego się już przyzywczailiśmy a jego totalne lekceważenie Deana zrobiło wystarczającą robote. Natomiast co ciekawe również rola Romka przez ostatnie tygodnie ograniczała się na raw do hmm przechadzania się tu i tam. A to jakiś chilloutowy segmencik w ringu, a to kogoś spotkał na backu i pogadał a to przy okazji oberwał stałem, wyszedł się pokazać na rampę. Ogólnie cała podbudowa polegala na tym żebyśmy uwierzyli że Dean nie jest tu nic nie znaczącym elementem a ma szansę na wygraną. I w sumie im to wyszło. A ostatnie raw na którym pozbawili go pasa IC (co było świetnym ruchem i dla głównego story i dla pasa) tylko podsumowało ich działania bo faktycznie ten pas tu wadził. I jakby nie patrzeć moim zdaniem dzięki temu wszystkiemu Dean odegra bardzo znaczącą rolę w głównym stary do WM. Spory minus walki na FL którego nie udało się przeskoczyć jest fakt, że wiemy, że Lesnara wyeliminuje rodzinka W. Z czego wynika że finał pojedynku rozegra się między 'braćmi'. I pewne jest jedno, do lub na WM jeden z nich zostanie heelem. Nawet więcej, myślę że już zakończenie tej walki będzie kontrowersyjne. Wątpie żeby był to taki zupełnie normalny, czysty pin. Jeżeli wygra Roman mamy następującą sytuacje. Dean obrywa po dupie od miesięcy za bycie kumplem Romana, stracił pas na rzecz znienawidzonego Owensa bo autority chciało sprawdzić co zrobi Roman i na koniec ten sam Roman nieczysto odbierze mu szanse na ME WM. W takiej sytuacji obstawiam w ciemno że Roman wtopi na WM przez interwencje Deana (lub nawet Dean będzie sędzią specjalnym tego pojedynku) po czym panowie rozpoczną dłuuugi feud a Triple na spokojnie w feudach z jakimiś Zigglerami poczeka na powrót Rollinsa. W sumie opcja fajna. I scenariusz drugi- Dean nieczysto wygrywa na FL. W tej wersji na bank Romek jakoś się wkręci do tej walki i będziemy mieli triple threat i tu już wiele scenariuszy może się wydarzyć. W każdym razie tak czy siak mam wrażenie że wkręcenie w to wszystko Ambrose'a przełoży się na to że Triple obroni pas na Manii. Oczywiście jest też opcja że Roman po prostu wygra, nic z tego nie wyniknie i Dean zostanie bez WM, bez pas IC (bo jak już dali go Owensowi to na bank żeby na WM wystawić go z AJ lub z Zaynem) i ogólnie jak zwykle bez niczego ale jak już włożyli w to tyle zachodu żeby go podpromować to szkoda by było to kończyć na jakimś FL zwłaszcza że potencjał tu jest. Natomiast reszta karty wygląda tak jakby w ostatniej chwili sobie przypomnieli że muszą się w niej znaleść jakieś inne walki niż ME. Ok wyjąłbym z tej calej kupy Jericho vs AJ bo tutaj się nie ma czego czepiać. Program jest fajnie prowadzony spokojnie ale solidnie. Jakby każdy midcardowy feud był conajmniej tak prowadzany nie byłoby się czego czepiać. Reszta to zlepek totalnie przypadkowych zawodników lub powtórki widziane już 50 razy i nawet nie ma tu o czym pisać. Nie wiem za bardzo czemu nie wykorzystali świerzo turnowanych Dudleyów, mogli im dać nawet niech będzie że tych Usosów. A nie moment... przecież oni od turnu feudują ze stołami. Podsumowując, czy WWE udało się zrobić galę, która nie jest tylko zbędnym przystankiem na drodzę do WM który trzeba odhaczyć? Jeżeli brać pod uwagę tylko ME, tak. Ogólnie wyszła im gala której 80% walk jest tylko zbędnym przystankiem na drodze do ME które trzeba odhaczyć (lub przewinąć).
  11. 1. Kalisto© 2. Roman Reigns 3. Charlotte© 4. Kevin Owens© 5. The Wyatt Familly (???, ??? & ???) 6. Becky Lynch & Sasha Banks 7. AJ Styles
  12. 1. The Dudley Boyz 2. Triple H 3. Charlotte© 4. Alberto Del Rio© 5. The New Day(c's) 6. Dean Ambrose© 7. Xavier Woods 8. Triple H 9. Roman Reigns
  13. 1. Sheamus© 2. Charlotte© 3. The New Day(c's) 4. Jack Swagger 5. Kevin Owens© 6. The Wyatt Familly (Luke Harper, Eric Rowan, Bray Wyatt, Braun Strowman) 7. Rusev
  14. Karta będzie wyglądac dokładnie tak jak napisaliście i tak, jest słabo... A nawet bardzo słabo i myślę, że do RR się będziemy tak męczyć bo o zgrozo niczego ciekawego nie widać nawet na horyzoncie. Na dodatek jak tez wspomnieliście wszystkie walki maksymalnie przewidywalne a to podwójnie źle bo nie dośc ze nuda to jeszcze założe się że chcąc jakkolwiek zakskoczyć zrobią coś strasznie głupiego jak np New Day stracą pasy albo Wyattci nie pokonają czysto Dydleyów... Mamy TLC więc mamy zapewnione starcie 10 na jednego i jeszcze założe się że Roman gładko sobie poradzi z całym eurapa teamem razem wziętym i dopiero interwencja Hunter'a czy nawet może kogoś 'z zaskoczenia' przyczyni się do porażki Romka. Ktory imo pasek zgarnie na 100% na RR. Wątpie. Paige i Charlotte prowadzą coś co można nazwać programem więc sądze że jeszcze na TLC powinny rozegrać to między sobą żeby definitywnie zakończyć feud, Zwłaszcza, że jak narazie nie było starcie czysto zakończonego bez kontrowersji. Potem mogą kombinować z Sashą czy Becky. Cass wrócił bodajże w zeszłym tygodniu ale właśnie problemem może byc fakt, że od razu zostali wplątani w feud o pasy NXT bo jak wspomniałeś mechanics kontuzjowali Cassa. Powinni zostać wprowadzeni na początku roku prosto do feudu z ND ale wiadomo, że w WWE nic nie podąża za logiką. No i to w sumie chyba będzie jedyna walka której wynik nie jest jasno określony i w której mogą pojawić się emocje. Dean pokonał czysto Owensa nie tylko w turnieju ale i jeszcze na jakimś chyba SD jeszcze przed kontuzją Rollinsa kiedy właśnie wprowadzali w życie ich feud ale potem turniej porzesunął to w czasie na teraz. Więc o ile jeszcze a na co liczę panowie dostana stypulacje żeby wykluczyć opcję DQ czy count out to może być naprawdę ciekawie. No i jeszcze jedna kwestia dodająca tutaj emocji. Moim skromnym zdaniem przegrany tej walki kreauje się tym samym na faworyta RR. Z reguły pod koniec roku jesteśmy już w stanie gdybać realni kto RR wygra, tym razem jest to kompletna nie wiadoma. O ile nie zdecydują się wrzucić z nr 30 Lesnara albo nie wróci Bryan to dla mnie właśnie Ambrose, Owens lub ewentualnie Wyatt są jedynymi sensownymi opcjami. A apropo Wyatt'ów to WWE jest totalnie niepoważne żeby po feudzie z BoD dawać im Dudleyów... Really...?
  15. 1. Roman Reigns 2. Charlotte© 3. Dean Ambrose 4. Roman Reings 5. Brothers of Destructions (Kane & The Undertaker) 6. Tyler Breeze 7. Tak

Copyright statement:

Użyte znaki towarowe, loga oraz nazwy firm są własnością ich prawnych właścicieli i zostały wykorzystane w celach informacyjnych. Administracja forum nie ponosi odpowiedzialności za treści dodawane przez użytkowników forum BGZ Wrestling Polska.